Wyprawa do RPA cz.3

 Hotelik był przyjemny i dość spory, trafił mi się pokój z widokiem na Ocean Indyjski, od deptaka odgradzał mnie misterny ogród składający się głównie z roślin, które przypominały zasieki ustawione przed okopami… Szybko dowiedziałem się czemu. Wyprawa do RPA cz.3 – zapraszam.

Kraj, który był przedmiotem wielu filmów, słynący z diamentów a jednak chaotyczny i nieprzewidywalny. W Polsce nie uczy się o Mandeli i RPA, więc możecie nie wiedzieć jak wyglądało tam życie przed obaleniem apartheidu. Mandela był pierwszym czarnym prezydentem w historii Republiki Południowej Afryki a wcześniej? Jak wyglądało życie w tym rajskim zdawałoby się miejscu?

Nie było wesoło, Apartheid spowodował nieodwracalne szkody w społeczeństwie. Nie mówię, że obalanie ustroju politycznego jest czymś łatwym, ale plan na przyszłość, już po obaleniu – to już prawdziwe wyzwanie. Często słyszę hasła „precz z tymi… i tamtymi”, no po prostu fantastycznie. Anarchia jest super, mało kto może się oprzeć przytaknięciu hasłom głoszonym przez antysystemowców. Dobrze by było, gdyby ktoś się zastanowił – noooo ok. powiedzmy, że wyzwolimy, obalimy i co tam jeszcze – co robimy dalej? Jaki jest plan? Jak nie doprowadzić do zniszczenia infrastruktury?

Kiedyś kolega wysłał mi filmiki nawołujące do buntu przeciwko NWO – były profesjonalnie przygotowane, przesłanie szło w pięty i powodowało, że pięść się sama zaciskała – tylko jak zawsze na końcu nie było podsumowania i odpowiedzi na pytanie co dalej i kto ma w tym interes. Nie mówię, że w RPA było podobnie ale posłuchajcie dalej.

Obalili, zrobili to – chwała im za to, niestety ogrom różnic w edukacji, mentalności i stylu życia przerósł troszeczkę wyzwolonych obywateli. Jeżeli ktoś z dziada, pradziada był np. odźwiernym w hotelu lub w drogiej posiadłości – po prostu nie umiał robić niczego innego. Jeżeli ktoś był ogrodnikiem? – został bezrobotny, ponieważ wille bogaczy zostały rozgrabione a pracodawcy zamordowani.

Nagle się okazało, że nikt nie wie jak i z kim robione były interesy, jak podpisać kontrakty, jak zapewnić społeczności spokój i dobrobyt – system był zły, ale złość i żal za lata upokorzeń, jakich doświadczyli czarnoskórzy w południowej Afryce spowodował niszczycielski pęd i agresję do ludzi o innym odcieniu skóry niż mahoniowy. Biali uciekali w popłochu, Ci co zostali byli narażeni na ataki – w wyniku pogromów białych zginęło ponad 3770 farmerów (zwanych również Afrykanerami/dane z 2011 r.). Rząd Gruzji zaprosił 150 tys. farmerów do przeniesienia się i za darmo przejęcia ziemi u siebie w celu odbudowania rolnictwa, 41 tys. farm zniknęło z RPA.

Tego typu działania spowodowały wzrost przestępczości, ludzie, którzy nie potrafią wytwarzać, budować zaczęli nowe życie bez środków do niego.

Mieszkając w hotelu przez długi okres czasu, zaczynasz znać obsługę, nie tylko z imienia i nazwiska, ale także z opowieści, zaczynasz poznawać ich coraz bliżej. Chciałem wam opowiedzieć moim znajomym, który pełnił rolę boya hotelowego i odźwiernego w naszym hotelu.
W rodzinie Juliusa, pracowało się w hotelach od kilku pokoleń, znał etykietę, mówił świetnie po angielsku i był zawsze uśmiechnięty.
Często rozmawialiśmy podczas moich wieczornych wyjść na papierosa przed hotel.

Pewnego dnia zobaczyłem ekscytację i radość Juliusa – zapytałem go wtedy, co się stało?
– moja żona właśnie urodziła proszę pana!
Stwierdziłem, że zrobię mu prezent i poszedłem do sklepu na terenie hotelu i kupiłem trochę prezentów dla Juliusa, jego żony no i dziecka. Wręczając mu prezent, pogratulowałem raz jeszcze. Chłop nie krył wzruszenia i dziękował mi powtarzając – thank you Mister, thank you…
Tutaj go powstrzymałem i poprosiłem żeby mówił mi na „Ty”, bo nie jestem żadnym „panem”… a on odpowiedział coś, co dało mi po głowie
– wolę mówić do ciebie na pan, bo być może kiedyś będziesz moim …panem.

Uwierzcie mi, to było coś strasznego, jak cios obuchem w łeb. W moim umyśle nie istniały podziały, nie byłem ich świadomy, nigdy nie dotknęły mnie tak namacalnie. Nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę rasistą, gardzę podziałami rasowymi ale to przeszło moje wszelkie pojęcie. Do dziś jego słowa brzęczą w mojej głowie – wyobrażacie to sobie? Żarty i dowcipy to jedno a rzeczywistość to drugie.

Zasieki przed hotelem, sejfy, ostrzeżenia to wszystko było dla mojego bezpieczeństwa. Firma, do której przyjechałem wyglądała również jak istna forteca, wejście przypominało jakieś misterne więzienie, wszystko poza strefą turystyczną było inne… Podziały rodziły kolejne podziały.
Nie zmieniło to faktu, że poznałem i zaprzyjaźniłem się tam z wieloma sympatycznymi ludźmi.

Szybko przekonałem się w czym leżał problem … ale o tym niebawem. CDN…

Może wam zdarzyło się w błogiej niewiedzy trafić w jakieś niebezpieczne miejsca? Piszcie z chęcią posłucham.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Blog prowadzi: Daniel Trzciński
Praca w domu to czasem piekło! Jeśli często odczuwasz to samo to dobrze trafiłeś(aś) – wspólnie poskromimy tego demona.