Wyjazd służbowy za granicę

Dość pracy w domu, właśnie przyszło zaproszenie na spotkanie od kontrahenta organizowane za granicą! Brzmi nieźle – sales meeting! Informacje o nowych produktach, prezentacje, ogólnie pełna indoktrynacja marką ?

O czymś zapomniałem, oprócz wytężonej pracy tego typu spotkania służą często rozdaniu nagród, zwiększeniu naszej motywacji. Motywacja to słowo klucz – wiadomo, człowiek zmotywowany pracuje lepiej, szybciej i wydajniej. Tak, dobrze wam się wydaje, większość firm poprzez motywację rozumie imprezę do białego rana. Dla jednych taki wyjazd to WOW! Dla drugich, którzy co roku goszczą na kilku takich imprezach – BLEEE!  I teraz sobie myślicie – co ten gość opowiada, co za brednie…. Jak można nie lubić imprez? – w dodatku w różnych egzotycznych
miejscach! Szaleństwo! Ciekawi ludzie, drinki za free i w ogóle …

Wszystko fajnie, jeżeli to by było tylko raz do roku! Podczas takiego wyjazdu, nikt nas nie zwalnia z bieżących zadań, przecież życie toczy się dalej, świat się nie zatrzymał, bo pojechałeś gdzieś w świat.

Ciekawi ludzie

To jedno, po drugie – w większości przypadków wyjazd nie jest 1-2 dniowy, bo po co, przecież to nas dostatecznie nie zmotywuje ?! No to większość organizatorów wpada na genialny pomysł – zróbmy spęd od niedzieli do soboty! – SUPER! Wyobraźcie sobie bandę skacowanych i skrajnie zmęczonych sales managerów na piątkowym spotkaniu, na którym jakiś zapalony technik opowiada jak działa jakiś skomplikowany algorytm do generowania powierzchni na modelu 3D…

Jak byłem młodszy, to strasznie się cieszyłem, na każdy taki wyjazd, a to ze względu na miejsce lub zagadnienie. Nie wiem czemu, ale niektórym firmom tak się podobają niektóre lokalizacje, że większość jest cyklicznie … powtarzana. Raz ok, dwa też ok, trzy to już przesada a czwarty raz – bleeee. Fajnie się spotkać ze znajomymi ale okazuje się, że miesiąc po imprezie w Monachium, widzisz się praktycznie z tą samą ekipą na spotkaniu w Portugalii potem w Anglii itd. No i wszyscy zaczynają – maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień… kur@! kiedy pracować?

To był jeden aspekt, drugi i ten pozytywny jest taki, że faktycznie znajomości zawarte na takich spotkaniach utrzymują się przez lata, wiedza też jest na wagę złota no i…. dopóki wątroba daje radę, można się spotykać ?

Wasze Zdrowie!!!

Blog prowadzi: Daniel Trzciński
Praca w domu to czasem piekło! Jeśli często odczuwasz to samo to dobrze trafiłeś(aś) – wspólnie poskromimy tego demona.