Usprawiedliwienie dla wyborów

No właśnie, czy wy też szukacie na usprawiedliwienie swoich wyborów? Nie potraficie przyznać przed sobą dlaczego faktycznie robicie, to co robicie? Musicie okłamać siebie samego/mą?

Nie przejmujcie się, większość z nas to robi, nawet nieświadomie. Po prostu chcemy mieć usprawiedliwienie na nasze zbytki. Po prostu uwielbiamy komplikować sobie życie. Ktoś kiedyś podzielił ludzi na ekstrawertyków i introwertyków … oh żeby to było takie proste.  Niestety nie jesteśmy w stanie określić się pod jedną banderą i tym usprawiedliwiać swoich wyborów. 

Ktoś kto jest bardziej introwertykiem i tak wybierze praktyczną rzecz, zna jej uzasadnienie i nie musi dobierać do tego żadnego więcej tłumaczenia, zresztą wątpię czy będzie się tym chwalił 🙂 taka ich natura ale…

Nawet ludzie, których działania są ukierunkowane „pod publiczkę” szukają wyszukanych funkcji nowego smartfona, żeby usprawiedliwić sobie zakup baaaardddzozzzo drogiego ustrojstwa. Hasła pt. – wiesz, ma świetny wyświetlacz, no i tutaj takie bajery itd. Czemu nikt nie powie w prost, po prostu jest zajebisty, stać mnie było, to sobie kupiłem, fajny nie? – Takie wytłumaczenie byłoby chyba zbyt proste.

Samochód, to też powód do wymyślania miliona zastosowań, dlaczego SUV? Bo napęd, bezpieczny blllleeeeee…. na pytanie, czy mieszka na ranczo, do którego jest dojazd polną drogą, spusz

cza głowę… Kurde już lepszym wytłumaczeniem byłoby, że lubi się lansować z dużego autka. Wszyscy z góry boją się krytyki zakupu.

Przynosimy, przyjeżdżamy z naszymi nowymi zabawkami, żeby poddać się ocenie znajomych. Tak, jak by to coś znaczyło. Co się takiego stanie jak ktoś powie, że samochód chujowy, a smartfon jest do dupy, bo zaraz wychodzi nowszy model z nowymi bajerami. No i co? Co takiego może się stać. To tacy najbliżsi hejterzy, na których zdaniu nam zależy. Czy naprawdę? Czy raczej szukamy poklasku i słów uznania.

To trochę tak, jak z nowym chłopakiem lub dziewczyną – przyprowadzasz ją lub jego na spotkanie ze swoimi przyjaciółmi, martwisz się, czy się zaadoptuje, czy ją zaakceptują – straszne ale prawdziwe. Czy nie jest najważniejsze, że to właśnie Tobie się podoba?

To wszystko prawda, ale już przed podjęciem decyzji o zakupie, zrobieniu czegoś, byciu z kimś to wszystko odbyło się w waszej głowie, zrobiliście rachunek za i przeciw – jeżeli stoicie przy kasie z kartą kredytową w ręku i uśmiechem na ustach, to już się stało, przekonaliście samych siebie – nic więcej nie potrzeba. Jeżeli nachylasz się do pocałunku, to już zdecydowałeś.

Czasem zastanawiam się, czemu musimy tłumaczyć nawet przed sobą, jakieś decyzje, czemu nie wystarczy – bo chcę, zawsze chciałem i teraz mam. Zawsze znajdzie się ktoś, komu nie będzie się podobało, cokolwiek by to nie było. Zastanów się przez chwilę, czy na pytanie
– czemu to a nie tamto? – Odpowiedź – bo jest zajebiste! Nie byłaby wystarczająca?

Od wszystkich tych punktów znajdą się zawsze wyjątki od reguł – byliście naćpani, pijani a może ktoś przystawił wam broń do głowy? Jeżeli tak, to jest to jakieś usprawiedliwienie, ale takimi wyborami raczej nikt się nie chwali publicznie.

Społeczeństwo, jego kultura po prostu wymaga od nas pseudo skromności, odziera nas z radości posiadania. Często, zamiast słowa, że coś jest zajebiste, usłyszymy zazdrosne – ehh mogłeś kupić taniej, kolor nie taki itp. Żyjemy w kraju, w którym ludzie posiadający więcej, nie są faworytami. Jeżeli sąsiad ma 2 samochody, to ludzie nie będą dążyli, żeby też mieć, za to będą się żarliwie modlić, żeby go cholera wzięła a samochody najlepiej powódź zabrała…

Jak nie wiedzą za co kupione? On? – pewnie kradnie lub robi coś na lewo. Ona? Pewnie się kurwi lub tam coś innego złego robi.
Straszne. Kiedyś kolega zadzwonił do mnie i poprosił, żeby z nim pojechać w jedno miejsce, bo chce mi się pochwalić. Kupił piękny dom, po prostu przepiękny. Kiedy go pochwaliłem, uścisnąłem jego ramię i gratulowałem wyboru, powiedział, że chciał mi go pokazać jako pierwszemu. – dlaczego? Zapytałem zdziwiony. –  przecież masz tu kolegów i przyjaciół?
– Tak, ale wiedziałem, że tylko ty się będziesz ze mną szczerze cieszył…

Zazdrość nie jest zła, powinna być motorem napędowym do działania, najlepszą motywacją na świecie, on ma dom? Ja też chcę, nie jeden a dwa ;). Coś Ci się podoba? Zrób wszystko, żeby to mieć! Goń marzenia i ściskaj jak cytrynę, ile wyciśniesz to Twoje!!! Na pewno to lepsze niż spędzaniu czasu na zazdrosne biadolenie… Wszystko jest możliwe!

Mam do was osobiste pytanie. – do której z grup ludzi należycie? Gonicie za marzeniami, czy narzekacie, że inni je spełniają?
 

Blog prowadzi: Daniel Trzciński

Praca w domu to czasem piekło! Jeśli często odczuwasz to samo to dobrze trafiłeś(aś) – wspólnie poskromimy tego demona.