Dzisiaj zostało mi postawione bardzo trudne pytanie, mianowicie….”kiedy bierzesz urlop?” No tak .. Urloping, całkiem zapomniałem!

Wiem jak to śmiesznie zabrzmi, ale nie umiałem na nie odpowiedzieć. Wyobrażacie to sobie? Ktoś ciśnie Cię o urlop a Ty masz w głowie pustkę. Dla mnie to jakaś tragedia, nic nie zaplanowane, motocykl nadaje się do remontu, kasy na koncie co kot napłakał. Co robić. Postanowiłem zaryzykować i wybrałem termin na chybił – trafił – tak, żeby jeden dzień przynajmniej w tygodniu wypadło święto (zawsze to dzień więcej).

Szczerze, to nie mam bladego pojęcia co dokładnie zrobię, może jak za starych dobrych czasów plecak i w góry, może rower i do Czech, a może po prostu gdzieś się schowam od całego świata z dobrą książką.

Od tak dawna nie byłem na prawdziwym urlopie, że nawet nie pamiętam jak to jest się wyluzować i przestać myśleć o pracy, bieżących sprawach. Zazdroszczę ludziom, którzy dwa razy do roku potrafią podjąć błyskawiczną decyzję, olać wszystko i pojechać.

Co roku jest to samo, obiecuję sobie wakacje życia, a tak na prawdę, to życie śmieje mi się w twarz. Nagle okazuje się, że muszę coś pilnie zapłacić, coś się zepsuje i trzeba kupić nowe. W tym roku moje fundusze poszły na … remont.

Przynajmniej podczas wakacji będzie się przyjemnie czytało książkę…

Wiecie jak to jest, najpierw plan minimum – pomalujemy! Jak już pomalujemy, to może by zawiesić telewizor, kupić nową szafkę do salonu, kanapa też już stara… Efekt, przyznaję – piękny ale stan konta nie powoduje już uśmiechu. Kolejny rok i kolejne wakacje diabli wzięli.

I znów siedzę i składam sobie obietnice na przyszły rok, na pewno pojadę do…. No właśnie gdzie?
Śmiesznie to musi wyglądać, gość, który lata po świecie i szlaja się po Polsce narzeka, że nie pojedzie na wakacje? 🙂
Powiem wam tak: służbowo się nie liczy!!! Ja chcę spędzać czas, jak chcę i z kim chcę i wg mojego widzimisię, ja chcę spędzić cały dzień nad wodą pijąc drinki i mieć w dupie cały świat… tak bym widział mój urloping…

Jak tam u was, plany zapięte? Czy może już po urlopie? Gdzie byliście? Podzielcie się wrażeniami, gdzie warto pojechać na twardy reset?

 

Blog prowadzi: Daniel Trzciński

Praca w domu to czasem piekło! Jeśli często odczuwasz to samo to dobrze trafiłeś(aś) – wspólnie poskromimy tego demona.