Krasnoludki

Pamiętajcie bajki o dobrych skrzatach lub krasnoludkach, które w magiczny sposób za garść okruszków sprzątały i wykonywały prace domowe? Ja z chęcią zaproszę takie krasnoludki do siebie :).

Jak byłem młodszy, to chciałem mieć WIEEEELLLLKIII dom, tak przynajmniej z 200 m2, no i najlepiej z basenem. W sumie, to dalej chcę, ale już wiem czym jest okupione posiadanie takiego domu. Obecnie jestem szczęśliwym posiadaczem dwupoziomowego mieszkanka o powierzchni niecałych 80 m2 i co? I nie wyrabiam na zakrętach. Zwierzaki brudzą, ja brudzę i to jeden wielki never ending story…

Odkurzacze – mam dwa, wodny z parownicą i zwykły z elektroszczotką, która ratuje mnie przed sierścią moich pupili. Wszystko byłoby super, gdybym jeszcze miał czas i siłę na sprzątanie. Kredyt się sam nie spłaci i trzeba pracować na wysokich obrotach. Często nie ma mnie w domu kilka dni. Przyjeżdżam zmęczony i widzę obraz nędzy i rozpaczy. Trzeba brać się za sprzątanie – od nowa.

Ostatnio właśnie trafiła mnie refleksja – co to by było gdyby dom był dwa albo trzy razy większy, nic tylko siąść i płakać. W tym momencie chylę czoła przed ciężką pracą, którą wykonują nasze drogie Panie, które trzymają rękę na pulsie i pilnują, żeby dom wyglądał jak dom. Wracając do moich przemyśleń – nie jest sztuką kupić duży dom, sztuką jest go jeszcze utrzymać w czystości i dobrym stanie.

Basen, fajowski pomysł, kto z nas nie chciałby basenu. Zacząłem grzebać na forach i co się okazuje – cała masa dodatkowej pracy, żeby utrzymać go w czystości i porządku. Fajnie się popluskać, zaprosić znajomych i zrobić party nad basenem. Tylko, kto to później ogarnie…

Do tego dochodzi koszenie trawy, dbanie o ogródek etc. Powiem wam, że na dzień dzisiejszy marzę już tylko o malutkim domku max 100 m2 z garażem, warsztatem i niewielkim trawnikiem. Myślę, że to dałbym jeszcze radę ogarnąć.

Życie na wysokich obrotach ma swoje plusy i minusy, plusy są wiadome, na pewno zarabiamy. Minusy – brak czasu na zajęcie się domostwem, brak czasu na sprzątanie… Protestuję przeciwko weekendom spędzonym z odkurzaczem, kosiarką, miotłą w ręku. To nie tak miało wyglądać. Ktoś mi kiedyś powiedział – „pracujesz, żeby żyć. – a nie żyjesz, żeby pracować” … Podsumowując – Ja Pass, już wiem, że w przyszłym miesiącu, na pewno zwrócę się o pomoc do specjalisty od utrzymania czystości w domu!

Jeżeli przychodzicie do domu i jest tam czysto i pachnąco, to pamiętajcie, że to nie krasnoludki to zrobiły! Kupcie koniecznie duuużą butelkę wina, zabierzcie na kolację przy świecach swoją Panią, bo często dźwiga to, co uwierzcie mi, nas samych przerasta.

Nie wiem jak wy sobie to wyobrażacie posiadanie dużego domu, z chęcią posłucham jak wg was powinno to wyglądać.

 

Blog prowadzi: Daniel Trzciński
Praca w domu to czasem piekło! Jeśli często odczuwasz to samo to dobrze trafiłeś(aś) – wspólnie poskromimy tego demona.