O tym jak przez przypadek przeprowadziłem crash test obudowy kamerki, telefonów i nie tylko.

Z Góry zaznaczę, że nie planowałem przeprowadzania żadnego specjalnego crash testu mojej kamery ani innych urządzeń.

Od jakiegoś czasu staram się zbierać materiały na mój kanał na YouTube i kręcę całą masę filmów. W domu, na wyjeździe służbowym, na motocyklu i wszędzie gdzie tylko się da staram się mieć ze sobą mój sprzęt nagrywający czyli kamerka Hero4 Black, telefon S8+ i kupę drobnicy jak mikrofony etc.

Dzień crash testu był generalnie pechowy. Gdy próbowałem zasiąść z poranną kawą na kanapie przed telewizorem, urwał się karnisz do firan i spadł mi na głowę – cóż zdarza się – pomyślałem. W ten dzień planowałem zawieźć do reklamacji również gimbal, którym już jakiś czas temu chwaliłem się na Instagramie. Generalnie nie wierzę w prawo serii ale coś się działo niepokojącego. Może po kolei:

Na pierwszy ogień poszedł gimbal – udało mi się nim nakręcić trochę targów w Norymberdze i jedna oś odmówiła posłuszeństwa, przestała trzymać kamerkę w poziomie i było pozamiatane, resztę materiału z Zeppelinplatz musiałem kręcić z ręki, a gimbala przygotować do reklamacji. To akurat stało się 2 dni wcześniej, ale i tak zaliczam do czarnej serii.

Kolejna była poszła kamerka – wyleciała mi z rąk i upadła z wysokości może 20 – 30 cm, efekt widać na zdjęciu – wygląda co najmniej jak po jakimś poważnym wypadku. Dodam tylko, że obudowa oryginalna, niestety poszła szybka obiektywu, sama kamerka na szczęście cała i działa. Szczerze? Po reklamach spodziewałem się raczej rysy na obudowie a nie totalnej destrukcji szybki. Efekty widać na zdjęciu.

Następnie po odwiedzeniu sklepu i wymianie gimbala na nowy, postanowiłem porozmawiać z dwójką sympatycznych motocyklistów, a że było 30 stopni w cieniu – musiałem zdjąć kurtkę … No i co? Ano właśnie z kieszeni poszybowały moje telefony (służbowy i prywatny) GalaxyA5 i nowiutki GalaxyS8+. Dodam, że upadek z 1 metra sponiewierał totalnie A5, który natychmiast przestał reagować, za to S8+ przyjął dzielnie glebę i działał dalej, tyle że z pękniętym wyświetlaczem, w lewym dolnym rogu widniało czarne epicentrum uderzenia oraz rozlewająca się pajęczynka.

Znajomi ze współczuciem pomogli pozbierać porozrzucane graty i zaprosili na kawę. Słuchajcie, zacząłem się poważnie zastanawiać nad kontynuowaniem podróży motocyklem tego dnia, bo jak wiadomo licho nie śpi… Na szczęście w doborowym towarzystwie szybko wrócił mi dobry humor i zdecydowałem się na powrót do domu już z naprawionym gimbalem!

Podsumowując: Obudowa – chyba kupię nieoryginalną, na pewno nie będzie mieć gorszej trwałości, służbowy – wymienią, telefonu było mi najbardziej szkoda, bo co by nie mówić – telefon kozak, piękne filmy, wszystko szybko działa już zdążyłem zostać fanem…

Ale jak to mówią „Nie ma tego złego…” kilka dni temu, kiedy sprawdzałem serwisy naprawiające wyświetlacze, znalazłem ofertę 1200 PLN, nie jest to mało ale cóż. Planowałem skorzystać z oferty, kiedy dostałem sms’a z informacją, że moja usługa ochrony wyświetlacza jest aktywna ufff! Kamień spadł mi z serca, poczułem że moje wrodzone szczęście zaczyna do mnie wracać!

Jeszcze tylko nowy karnisz … całkiem o nim zapomniałem 🙂

 

Nikomu nie życzę takich czarnych serii. Musze opracować jakiś system doczepiania takich rzeczy na jakiś pasek czy coś, bo naprawy, nawet jeśli darmowe – trwają…

PS. Wiadomość z ostatniej chwili: Właśnie dostałem informacje z serwisu, że uszkodzeniu uległa tyna obudowa, głośniczek, system wibracji i coś tam jeszcze… koszt dopłaty 263,10 PLN. 🙂 to i tak nie 1200 🙂

 

 

Follow my blog with Bloglovin

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Blog prowadzi: Daniel Trzciński
Praca w domu to czasem piekło! Jeśli często odczuwasz to samo to dobrze trafiłeś(aś) – wspólnie poskromimy tego demona.