Awangarda wiecznie w modzie!

Znacie to uczucie, kiedy przeglądając się w lustrze, patrzycie na swoją fryzurę i na usta ciśnie się samo: „nieślubny syn Boba Marleya…”, kurde czasem trzeba ruszyć cztery litery i zrobić z tym porządek. To, że ktoś pracuje z domu, nie uprawnia go, żeby wyglądać jak na bezludnej wyspie!

Brat

Dziwne, bo większość przypomina sobie o tym zazwyczaj na ostatnią chwilę tzn. przed wyjazdem, urodzinami, świętami itd. Mnie dopadło podczas wizyty w mojej rodzimej Jeleniej Górze. Byłem akurat przejazdem, bo spieszyłem się na targi w Monachium i JG była tylko przystankiem. Podczas spotkania z moim młodszym bratem, zobaczyłem, że ma na prawdę profesjonalną fryzurę a i broda została genialnie wystylizowana. On niestety, też zauważył moją i zapytał – kto Cię strzygł? Stevie Wonder?  😉 Przejrzałem się w lustrze, no i faktycznie moje włosy delikatnie mówiąc błagały o wizytę w salonie. Braciszek stwierdził kategorycznie, że powinienem się udać na wizytę do tego samego fryzjera co on. Dostałem wskazówkę, że fryzjer jest zaraz koło kina „Grand”, no i że mam się powołać na niego.

Find the way!

Ulica Krótka, rozglądam się i widzę kilka salonów, wszedłem do salonu na przeciw kina Grand, usiadłem na fotelu i pytam o Dariusza – pani z marsową miną powiedziała, że to nie tu! Oki, podziękowałem i poszedłem szukać dalej, faktycznie okazało się, że poszedłem za daleko, zaraz przy samym kinie znajdował się niewielki lokal, z napisem Salon Fryzjerski Męski.

Salon!

Otworzyłem drzwi a moim oczom ukazała się kolejka oczekujących jak u lekarza, jakiś gość na fotelu no i uśmiechnięty właściciel i fryzjer w jednym. Opanowałem zdziwienie, bo w salonie obok było pusto i można było obciąć się „z marszu” a tu był ruch jak na „Marszałkowskiej”, zapytałem – damy radę dzisiaj? Z przejętą miną Darek odpowiedział, że niestety, full, i że może mnie spróbować wcisnąć gdzieś za dwa dni. O fuck! Za 2 dni miałem być już na „występach” w Monachium, dlatego powołując się na brata zacząłem kombinować – oj, szkoda, brat tak polecał, a ja niestety tylko przejazdem itd. Okazało się że zainteresowałem Darka. – jak ma brat na imię? Od tego się zaczęło, po wyjaśnieniu o kogo chodzi, Darek tajemniczo powiedział wpadnij za 2 godz. Zaintrygowany obłożeniem lokalu postanowiłem poczekać ze strzyżeniem właśnie na niego.

Za 2 godz.

Dwie godziny minęły na podziwianiu Jeleniej, wypiciu kawy na rynku w JG. Spojrzałem na zegarek i zdecydowanym krokiem ruszyłem spróbować jeszcze raz. Po wejściu do lokalu, Darek akurat kończył strzyżenie jakiejś pani i powiedział głośno, tak aby inni oczekujący usłyszeli – NO! Nareszcie jesteś, już myślałem, że się spóźnisz! Zobaczyłem, że to przedstawienie dla innych oczekujących i z uśmiechem podjąłem grę – sorry, ale były straszne korki na wylocie z Warszawy! Po tym teatrze, już wszyscy wiedzieli, że jestem następny ;).

Awangarda!

Usiadłem na fotelu i no i przyszło do kluczowego pytania, – co chciałbyś zrobić? Kurde, już miałem dość oklepanych fryzurek, które mniej więcej wyglądają tak samo za każdym razem. Wymyśliłem – może takiego, wiesz delikatnego biznesowego irokeza? Zapytałem z nadzieją.  – Taaak, mam pewien pomysł,  odpowiedział Darek po dokładnym obejrzeniu moich włosów. No i się zaczęło, z początkowym przerażeniem patrzyłem jak znika część włosów, potem nożyczki, klasyk …, aż nagle w jego ręku zabłyszczała brzytwa, tego już dawno nie widziałem u żadnego fryzjera. W chwili obecnej, sam posiadam już brzytwy na własny użytek, ale nie mogę ukrywać faktu, że to właśnie Darek mnie zaraził właśnie tą metodą, patrząc jak zgrabnie sobie z tym radzi, oczami wyobraźni już widziałem siebie, wymachującego ostrzem we własnej łazience. Widząc moje zafascynowanie ostrzem, udzielił mi klika praktycznych rad, dzięki którym obeszło się później bez ran ciętych na twarzy 🙂 (Dzięki!).  Patrzyłem w lustro z fascynacją i odrobiną przerażenia, w myślach powtarzałem sobie, że to chyba trochę za odważne… a z drugiej strony Fuck! zawsze chciałem mieć taką fryzurę! Fryzjer widząc moje wątpliwości powiedział – pamiętaj! Awangarda zawsze jest w modzie! Po pochwaleniu się nową fryzurą, jeden z kolegów napisał mi, że wyglądam jak Hetfield! 😀

Mój fryzjer

Po dziś dzień, Darek jest już „moim” Fryzjerem, zawsze wybierając się w rodzinne strony, dzwonię i umawiam wizytę na ul. Krótkiej 3, bo bez zapisu jest na prawdę ciężko. Już się nie boję, o to co zrobi z fryzurą – każdorazowo jest super! Prze kilka lat znajomości polubiliśmy się na tyle, że rozmawiamy absolutnie o wszystkim (wiem, wiem, fryzjerzy tak mają), on pamięta gdzie był mój wyjazd, ja pamiętam, że zrobił sobie kolejny tatuaż itd. Jesteśmy po prostu dobrymi kumplami. Niestety nie zawsze mogę do niego przyjechać, dlatego ostrzygłem się kilka razy w Wa-wie i za każdym razem byłem rozczarowany. Może właśnie dlatego, że Darek nie jest tylko rzemieślnikiem – On jest prawdziwym Artystą! Spytałem go kiedyś, czy nie jest zmęczony, czy mu się nie nudzi i czy nie chciał by sobie zrobić przerwy. – Wiesz… , nie jestem zmęczony czy znudzony – ja po prostu to lubię! Odpowiedziałem mu cytatem Konfucjusza:

„Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu.”  Ten właśnie cytat, pasuje do niego jak ulał.

Jeżeli kiedykolwiek będziecie w Jeleniej Górze, a wasze włosy będą krzyczały „RATUNKU!”, polecam zakład Darka, i nie bójcie się, nie zrobi wam na głowie niczego, czego byście nie chcieli 🙂

zdjęcie w tle Zaprojektowane przez Freepik

Blog prowadzi: Daniel Trzciński
Praca w domu to czasem piekło! Jeśli często odczuwasz to samo to dobrze trafiłeś(aś) – wspólnie poskromimy tego demona.